niedziela, 16 listopada 2014

You are Loved 12

It's okay to wonder...


2 TYGODNIE PÓŹNIEJ


Czekaliśmy w milczeniu na przyjście naszej menadżerki.

Próba powinna się już dawno zacząć, a jej nadal nie ma.
Uważnie obserwowałam Tao, gdy jego zgrabne palce szarpały struny gitary.
Mimo, że kark bolał mnie już od kilku minut, nie miałam zamiaru go rozporstować.
Gdybym to zrobiła, zapewne zatchnęła bym się wzrokiem na stojącego obok Krisa, który równie zniecierpliwiony jak my przestępował z nogi na nogę.
Od pierwszej próby ustaliliśmy, że zapominamy o wszystkich zgrzytach i skupiamy się na graniu.
Oczywiście nie było to całkowicie możliwe, a atmosfera jest co  najmniej niezdrowa .
Tao i Kris nie odzywają się do siebie ani słowem, a reszta chłopaków również unika głębszych konwersacji z nim.
Z dnia na dzień  przy najmniej im jest coraz łatwiej się przyzwyczaić.
Nie chcę by się nie lubili, to źle wpłynie nie tylko na nas samych, ale i na nasza muzykę.
Gdy jesteśmy razem jako zespół, musimy się przy najmniej akceptować.
-Która godzina?-spytał Kris marszcząc czoło.
Na dźwięk jego głosu podskoczyłam do góry.
Poczułam jak na moją twarz wkrada się rumieniec, gdy chłopak widząc to zaśmiał się cicho.
-13:42-powiedział Chen patrząc na telefon.
-Ta baba spóźnia się już ponad pół godziny -wraz z ostatnim słowem Xiumina, do pomieszczenia wparowała JiHee.
-Sorry za spóźnienie dzieciaki-rzuciła na wejściu. Spojrzała po nas po czym zmarszczyła brwi-A gdzie ta śpiewająca sarenka?
-Luhan?-odezwał się Chen, poprawiając niesforne włosy-Nie mógł dziś przyjść...
-No trudno, damy radę bez niego.
-Ale one jest głównym wokalem-zauważył zażenowany Xiumin-Bez niego nie mamy nawet po co ćwiczyć...
-W takim razie-kobieta popukała się w policzek palcem-Ty, tak ty będziesz dziś za niego śpiewał-powiedziała wskazując na Tao.
Chłopak przez chwilę był zdezorientowany, bez wahania jednak podszedł do mikrofonu stojącego obok mnie.
-No zaczynajcie, szkoda czasu-poganiała nas gestem ręki.
Już po chwili zaczęliśmy grac.
Gdy z ust Tao wydobyły się pierwsze słowa piosenki, zadrżałam.
Jego niski, silny wokal był wręcz przecudowny.
Nigdy nie miałam okazji usłyszeć jak śpiewa, czego w tej chwili bardzo żałowałam.
Mogłabym słuchać jego lekko zachrypniętego głosu godzinami.
Niestety nie było mi dane słuchać go dłużej niż 30 sekund, gdy przyszła kolej na moją część piosenki.
 
-Starczy na dziś-oznajmiła JiHee sprawdzając coś w swoim notesie.
Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą i zostawiliśmy instrumenty.
-Nie tak prędko-powiedziała kobieta zanim zdążyliśmy zniknąć za progiem drzwi.      
-Masz ciekawy głos-powiedziała kobieta wskazując na Tao-Jeśli chcesz, mogę załatwić ci jakieś dodatkowe spotkania z nauczycielami śpiewu. A potem kto wie, może nawet solowa piosenka-uśmiechnęła się w ten swój charakterystyczny, bezczelny sposób.
-Zostanę przy gitarze-odpowiedział oschle po czym wyszedł z pomieszczenia.
JiHee parsknęła po czym pokręciła głową z zadowoleniem-Ma charakterek...nadaje się do tego. Porozmawiajcie z nim o tym, to może być dla niego szansa-powiedziała kobieta mierząc nas ostrym wzrokiem-A ty panienko,powinnaś ciężej pracować. Obijasz się na próbach i twój głos brzmi okropnie.
-Ja...wcale się nie obijam!
-W takim razie z natury masz taki słaby głos?-uniosła brew i oparła biodrem o blat biurka-Weź się w garść dziewczyno, bo twoi koledzy na tym mogą ucierpieć...
-Sophie daje z siebie wszystko-wtrącił Kris.
Spuściłam głowę, wlepiając wzrok w swoje trampki.
-Ciężko pracowała by dziś móc tu być, więc na pewno nie pozwoliłaby sobie by obijać się w takiej chwili!
-Nie wtrącaj się Kris-powiedziała nie spuszczając wzroku ze mnie-W show biznesie "wszystko" to zdecydowanie za mało-zamknęła swój notes z głuchym hukiem i odwróciła się poprawiając coś na biurku-Możecie iść.
***
Usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Mamo nie mam ochoty rozmawiać!-wrzasnęłam przyciszając znacznie dudniącą muzykę.
Drzwi powoli się uchyliły, a w nich pojawił się...Xiumin.
-Co z ciebie za córka?!-krzyknął, po czym roześmiał się i wskoczył do mnie na łóżko.
-Xiumin? Co ty tu robisz?-zaśmiałam się .
Brunet rozłożył się na poduszkach i odwrócił w moją stronę-Rodzice ci nie mówili?
-Skoro się pytam, to chyba nie-mruknęłam uderzając go poduszką w głowę.
-Dziś na noc jedziemy pod namioty nad jezioro. Ty, ja,Chanyeol, Baekhyun i nasi rodzice-zaczął wiliczać na palcach.
-Ale...
-Tylko się nie wykręcaj. No dalej Sophie, będzie super! Odpoczniemy trochę, pogadamy, zjemy coś...
-No dobra-odwzajemniłam uśmiech chłopaka i przytuliłam go.
-Przekonałem cię tą rozmową?
-Jedzeniem-poprawiłam go.
-Byłem blisko-puścił mi oczko -Lepiej zacznij się pakować za 30 minut jedziemy!
***
Dochodziła 2 w nocy.
Obydwie nasze rodziny bardzo dobrze się bawiły:rodzice śmiali się w niebo głosy popijając już, któreś piwo, Chanyeol i brat Xiumina-Baekhyun rozmawiali o jakiś pierdołach, a ja i Xiumin obserwowaliśmy to wszystko, co jakiś czas wybuchając nie kontrolowanym śmiechem.
Mimo tego, że zmęczenie powoli wkradało się pod moje powieki,czułam się cudownie,
Wreszcie mogłam zapomnieć o wszystkim w otoczeniu rodziny i przyjaciół.
Przestałam się nawet przejmować dzisiejszymi słowami JiHee.
Xiumin uświadomił mi,że ta babka po prostu taka jest, że musi sobie trochę ponarzekać.
Cieszę się, że tu jest...że wszyscy tu jesteśmy.
Tego właśnie mi brakowało.
-No dzieciaki-tata chłopaka wstał zataczając się lekko-Chyba pora iść spać.
-Komu jak komu ,ale wam by się przydało-mruknął Baekhyun uśmiechając się pobłażliwie.
-Otóż to synu-mężczyzna podszedł do niego i pogłaskał go po głowie-Dobrze cię wychowałem.
-Xiumin-zwróciła się ukradkiem do niego jego mama-Odprowadź ojca do namiotu...
Trzeba przynać, że mężczyzna był najbardziej wstawiony. Bynajmniej najbardziej było to po nim widać.
Brunet kiwnął głową, wstał i poprowadził roześmianego ojca do namiotu ratując go po drodze przed upadkiem.
-To co? Posprzątamy i idziemy spać?-spytała moja mama.
-Chyba tak-odparła jej koleżanka wysuwając się spod koca.

Ogarnęliśmy po ognisku, spakowaliśmy puszki i inne śmieci, po czym udaliśmy się do namiotów.

Jak na złość, mimo wielkiego zmęczenia nie mogłam zasnąć.
Wygrzebałam się więc ze swojego namiotu i przeszłam kawałek,zatrzymując się nad rozległym jeziorem.
Przez chwilę wpatrywałam się w ciemne, lekko falujące lustro wody oraz w księżyc świecący na niebie.
Od kilku tygodni to właśnie on jest moim najlepszym przyjacielem.
To on wysłuchuje mojego nocnego płaczu, towarzyszy mi gdy wymykam się nocą na dwór i wytrzymuje mój nieustannie skierowany w jego stronę wzrok.
Księżyc, który jako jedyny zna mnie na prawdę.
Usiadłam na miękkim, chłodnym piasku i przymknęłam oczy.
Byłam pogrążona we własnych myślach, dopóki nie usłyszałam głosu Xiumina.
-Sophie, co ty tu robisz? -spytał siadając obok mnie.
-Też nie możesz spać?-spytałam patrząc na niego przelotnie.
-Mhm-podsunął kolana pod brodę i powędrował wzrokiem w  stronę przeciwległego brzegu.
-Sophie, czy ty i Tao...no wiesz. Jesteście razem?
-Sama nie wiem-po chwili wzruszyłam ramionami.
-Ale czujesz coś do niego,prawda?
-Ja...
-Nie wykręcaj się, widać że coś między wami jest-szturchnął mnie znacząco ramieniem.
Na mojej twarzy przemknął subtelny uśmiech.
Jak zwykle, wszyscy wiedzą jak jest, oprócz mnie.
Xiumin spojrzał ukradkiem na moją dłoń, po czym westchnął głęboko.
-Nadal nosisz bransoletkę od Krisa?
-W ogóle jej nie zdjęłam-położyłam brodę na oparte o kolanach ramiona.
-Wiesz Sophie...współczuję ci. Na prawdę...ty nadal coś do niego czujesz.
Kiwnęłam słabo głową.
-Co ja mam zrobić?-spytałam błagalnym tonem-Ja...jestem w stanie wybaczyć Krisowi, ale kiedy spojrzę na Tao...to wszystko wraca. Ten cały ból, gniew. On przypomina mi o tym,ż e powinnam znienawidzić Krisa, ale...ja tak po prostu nie mogę.
-On na prawdę cię kocha. Tao...Tao zresztą też. Oboje są w stanie zrobić dla ciebie wszystko.
Obydwoje są też w stanie odpuścić,obyś tylko była szczęśliwa...




2 komentarze:

  1. Ostatni?!?!?!?!?!?!?!?!
    Nie możesz...
    Co może się wyjaśnić przez jeden rozdział?
    Błagam :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę się zawiodłam na tym rozdziel.. nie chodzi mi o fabułę tylko mam wrażenie, że był trochę słabszy stylistycznie.. na początku kilka razy zrobiłaś mieszankę czasów, która była źle zastosowana i źle się przez to czytało i ogólnie mam wrażenie, że jest to napisane trochę gorzej stylistycznie.. ://
    wiesz, że uwielbiam Twoje opowiadania, więc mam nadzieję, że nie obrazisz się przez moje słowa..
    Weny i powodzenia ^^

    OdpowiedzUsuń