środa, 2 lipca 2014

L.Joe "Z miłości do nienawiści"

Zamówienie dla Love Lala
                                             ByungHun (Joe)
Bohaterowie:L.Joe,(T.I) i ich znajomi
Rodzaj:deathfic,darkfic/fluff (nie wiem jak to możliwe,ale jednak)
Długość:średni/długi

Z trudem wysiadłam z zatłoczonego autobusu.Trzymając w rękach trzy przepełnione reklamówki wskoczyłam na krawężnik i skierowałam się w stronę domu.Jak na złość zaczęło padać.Pobiegłam i już po kilku minutach weszłam do bloku.Akurat gdy znalazłam się w pomieszczeniu rozpadało się na dobre.Moje białe trampki...no już nie były białe tylko brudne i przemoczone.Przytargałam reklamówki do windy i wcisnęłam guzik.Gdy drzwi już się zasuwały ktoś włożył między nie nogę.Ponownie się rozsunęły a moim oczom ukazał się ByungHun .
-Nie mógłbyś iść po schodach?-syknęłam
-Na 11 piętro? Tobie by się bardziej przydało-uśmiechnął się arogancko.W odpowiedzi tylko westchnęłam i przewróciłam oczami.
Nagle jedna z reklamówek przerwała się a na podłogę upadł sześciopak piwa i jedna butelka wódki.Na całe szczęście się nie potłukła.
-Miałaś zamiar mnie dziś zaprosić?-spytał chłopak podnosząc butelkę i patrząc na mnie wyczekująco.
-Jasne-uśmiechnęłam się sarkastycznie-O niczym innym nie marzyłam.
-Nie pieprz,że sama chcesz to wszystko wypić...a może już kogoś sobie znalazłaś?-nagle spoważniał-Suka-parsknął-Minął miesiąc od śmierci twojego chłopaka ,a ty...
-No właśnie-syknęłam powstrzymując łzy.Szybko wyrwałam butelkę z jego dłoni a zgrzewkę piwa wzięłam pod rękę-Minął miesiąc a ja nadal cierpię w pieprzonej samotności.Zadowala cie to?-zacisnęłam
szczękę-Tyle,że ChangJo był tez twoim najlepszym przyjacielem.Wątpię,że  byłby zadowolony z tego ,że nazywasz jego dziewczynę suką.
-Już się nie dowiemy-spojrzał na mnie znacząco z cholernie poważnym wyrazem twarzy.
-Gdyby nie ty...
-Zamknij się-winda nagle stanęła.Drzwi się rozsunęły a ByungHun odwrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę.
Potarłam ręką czoło ,zebrałam swoje rzeczy i również powędrowałam do swojego mieszkania,które znajdowało się tuż obok jego.

Gdy tylko weszłam do domu,zdjęłam pośpiesznie buty otworzyłam piwo i włączyłam laptopa.Już po chwili przez Skype zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka-No hej skarbie-zobaczyłam na ekranie Jess ze smutnym uśmiechem na ustach-I jak się trzymasz?
-W porządku-kiwnęłam powoli głową.
-Nie umiesz kłamać-zaśmiała się-Czemu nie zadzwoniłaś?Mogłyśmy się spotkać...
-Byłam na cmentarzu-powiedziałam cicho biorąc łyk piwa-Minął miesiąc...
-Jak ten czas szybko leci co?-spuściła głowę.Nie wiedział jak ma ze mną rozmawiać o śmierci mojego chłopaka...nikt nie wiedział.Ja sama nawet nie chciałam w to uwierzyć.Gdyby ten palant nie kazał mu wtedy jechać po     pijaku to...
-Rozmawiałaś z Joe'm?
-Proszę nazywaj go po imieniu...i niestety tak-westchnęłam.Przez chwilę pomyślałam ,że dziewczyna czyta mi w myślach-Napadł mnie w windzie.
-I co?-spojrzała na mnie wyczekująco
-Co?-parsknęłam-Nazwał mnie suką ,która miesiąc po śmierci chłopaka już rzekomo sobie kogoś znalazła...nienawidzę go...tak szczerze go nienawidzę!Nigdy go nie lubiłam ,ale od ostatniego roku jest nieznośny.
-Ciekawe dlaczego taki jest...
-Uważaj bo to będzie ciekawe-parsknęłam-ChangJo powiedział mi,że ByungHun ...znaczy jak wolisz -"Joe " wygadał mu się kiedyś po pijaku,że mu się podobam.Od kiedy się we mnie podkochuje nie daje mi żyć.Oczywiście on nie wie,że ja wiem...
-To takie dziecinne-dziewczyna oparła brodę na dłoni-Sam nie może pogodzić się z tym ,że coś do ciebie czuje...-na jej twarzy przemknął cień uśmiechu-Z drugiej strony to słodkie...
-Słodkie?Ku*wa ,od śmierci ChangJo,ten palant cały czas mnie upokarza i próbuje wzbudzić u mnie wyrzuty sumienia....znaczy zawsze tak robił,ale ostatnio jest jeszcze gorzej!Mam go dość.Nie ma takiego dnia,żeby nie uprzykrzył mi życia a ty mówisz,że to słodkie...
-Jest aż tak źle?
-Nawet gorzej...jestem załamana ,a on jeszcze bardziej mnie pogrąża...-schowałam twarz w dłoniach,gdy po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
-Ej skarbie,nie płacz...-głos dziewczyny był miły i czuły-ChangJo już nie ma ale...życie toczy się dalej...
-Ale to nadal boli....-mówiłam przez łzy-Tęsknie za nim....Gdyby nie ten sku*wiel ByungHun o ChangJo by żył-wybuchłam głośnym płaczem.
-Nie mów tak.To niczyja wina.. ByungHun wcale nie kazał mu wtedy jechać...
-Czemu go bronisz?!
-A ty czemu na siłę go obwiniasz.ChangJo miał swój własny rozum...
-Ale...-westchnęłam-Muszę kończyć,nie czuję się najlepiej.
-Dasz radę?-uśmiechnęła się bo doskonale znała odpowiedź.Zawsze mówiłam,że dam radę chociaż bardzo często było to zwykłym kłamstwem.
-Tak-kiwnęłam głową-Po prostu chce odpocząć od tego wszystkiego...
-W takim razie trzymaj się-pomachała
-Pa-zamknęłam laptopa i złapałam się za głowę.Nie wiedzieć kiedy opróżniłam całą puszkę piwa...

...A po kilku godzinach opróżniłam pozostałe puszki i połowę butelki wódki.To wystarczyło...a raczej to było aż byt wiele,bym straciła kontrolę nad samą sobą i urwał mi się film.
**
Obudził mnie ogromny ból głowy.Leniwie otworzyłam oczy jednak moje powieki po chwili opadł ponownie.Poderwałam się nagle gdy zorientowałam się,że leże na nagim torsie Joe'go...znaczy .ByungHun'a
Chłopaka najwidoczniej  to obudziło po przetarł zaspane oczy i spojrzał na mnie .
Już miałam coś powiedzieć ale zasłoniłam usta ręką.Biegiem poleciłam do łazienki i na kolanach zaczęłam wymiotować do sedesu.
Słyszałam chwiejne kroki chłopaka w moją stronę.Podszedł do mnie i przytrzymał mi włosy.Oczywiście nie obyło by się bez jego szyderczego śmiechu.Po chwili usiadłam zrezygnowana na podłodze i przetarłam ręką usta-Co ja do cholery tu robię?I czemu mam twoją koszulkę na sobie...moja głowa...Ku*wa co jest grane?
-Nic nie pamiętasz?-ponownie się zaśmiał opierając się o framugę
 drzwi-Czy to znaczy ,że księżniczkę zmogło po 6 piwach...
-I wódce-dodałam nieudolnie podnosząc się z podłogi.Przemyłam twarz wodą-Mam się czego obawiać?-spytałam nagle.
-Hm?-uniósł brew.
-No wiesz obudziłam się z tobą w łóżku ,ubrana w  zupełnie w co innego niż pamiętam...
-Myślisz,że przespałbym się z taką suką jak ty?-parsknął.
-Tak-kiwnęłam głową-Ja...zresztą nie ważne.Czyli nic nie było?
-Chciałabyś-odwrócił się na pięcie i z powrotem poszedł do sypialni.
Przewróciłam oczami ,wzięłam swoje rzeczy i uważając czy przypadkiem ktoś nie idzie przemknęłam do swojego mieszkania.
**
Cały dzień leczyłam kaca.Z marnym skutkiem.Chodziłam i głowiłam się co mogło się wczoraj wydarzyć.W końcu zrezygnowana zrobiłam sobie relaksującą kąpiel.
Już po umyciu się ,zawinięta w ręcznik spojrzałam w lustro.Przejechałam palcem po ręce i zobaczyłam siniaki wokół nadgarstka.Takie same były i na drugiej ręce.Zmarszczyłam brwi....siniaki?Ale...
W tym momencie do głowy przychodziła mi tylko jedna myśl.Walnęłam ręką w lustro ,szybko się ubrałam ,wzięłam koszulkę Joe'go i zapukałam do jego drzwi.
-Czego?-otworzył po chwili ze znudzonym wyrazem twarzy.
-Przyszłam oddać ci koszulkę .
-Super-powiedział ciągnąc za materiał-Teraz możesz już iść...
-Nie tak prędko-ku niezadowoleniu chłopaka wślizgnęłam się do środka.
Joe poszedł za mną do salonu i zrezygnowany opadł na kapnę-No gadaj co chcesz.
-Czy w nocy....na pewno do niczego nie doszło..?
Parsknął-A co,jesteś w ciąży i próbujesz zgonić na mnie...
-Dasz mi choć raz dokończyć?!-wrzasnęłam-I skończ opowiadać te swoje wyssane z palca historyjki,dobrze?-odwrócił wzrok-Wytłumacz mi proszę,skąd to się wzięło-pokazałam mu siniaki na nadgarstkach.
-Byłaś niegrzeczna więc musiałem cie jakoś opanować...
-I co jeszcze?!
-Twierdzisz ,że kłamię?Ja przynajmniej pamiętam co wczoraj w nocy robiłem.
Nabrałam powietrza do ust. ByungHun wstał z aroganckim uśmiechem na ustach i skierował się w stronę sypialni.
-Jeszcze nie skończyłam-szarpnęłam go.Ten szybko się odwróci i przygwoździł mnie do ściany.
-A więc słucham-syknął przechylając głowę.Próbowałam się wyrwać z jego objęć,jednak był zbyt silny.
-Puść mnie...
-No słucham co miałaś do powiedzenia?!-wrzasnął.Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz.
-Jesteś zwykłym dupkiem-syknęłam-Upokarzasz mnie tylko dlatego,że nie masz u mnie szans?-spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem-Tak,dobrze słyszałeś.Przecież wiem ,że ci się podobam.
ByungHun ze zniecierpliwieniem.
odwrócił głowę.Jeszcze mocniej zacisnął dłonie na moich nadgarstkach.Jego palce idealnie wpasowały się w moje siniaki...to była jego sprawka,teraz się nie wywinie
-Zachowujesz się jak dziecko-mówiłam dalej-I to tylko dla tego,że jesteś ode mnie...-chłopak nagle zbliżył swoją twarz i na siłę wpił się w moje usta.Mocniej przyparł mnie do ściany.Nasze ciała były tak blisko ,że czułam bicie jego serca..Cały czas próbowała stawiać opór jednak na marne.W końcu udało mi się wyrwać z objęć ByungHun'a i uderzyłam go w twarz.
-Palant-syknęłam przejeżdzając  palcami po zaczerwienionych nadgarstkach.
-No co,miałem odbić dziewczynę przyjacielowi?
-Nie,mogłeś dać sobie spokój a nie uprzykrzać mi życie i ciągle mnie poniżać!-krzyknęłam-a teraz myślisz,że co?Że jak mnie pocałowałeś to ci się uwieszę na szyi i będę cała w skowronkach?-parsknęłam-jesteś żałosny...
-Nie zasługiwałaś na ChangJo'na-powiedział oschle.
-Jasne...wolałabym to usłyszeć z jego ust...Ty też nie zasługiwałeś na niego jako przyjaciel...Gdyby nie ty to on nadal by żył!
-Przestań mnie obwiniać!Przecież ja nic mu nie kazałem robić...
-Podpuszczałeś go!
-Skąd wiesz ,nie było cię tam wtedy!-nabrał powietrza do ust-Jesteś zwykłą suką...
-W takim razie pasujemy do siebie-powiedziałam ironicznie-Mów tak dalej a na pewno zdobędziesz moje serce.
-Wczoraj mówiłaś co innego-posłał mi arogancki uśmiech.
Uniosłam brew w zdziwieniu-Co takiego mówiłam?
Ten wzruszył ramionami na znak,ze i tak mi nie powie.
Zacisnęłam pięści-Palant!Ciągle nazywasz mnie suką,ale przypominam cie ,że właśnie w niej się zakochałeś!
Parsknął-Słucham?
-Już to przerabialiśmy-parsknęłam-Wiem,że się we mnie podkochujesz.Myślałeś ,że się nie dowiem?Te twoje marne gierki tylko pogarszają twoją sytuację...-Joe podszedł do mnie i złapał dłonią za moje policzki-Ała-syknęłam starając się stawić opór.Jednak znowu na marne.
-Podobasz mi się i co?No słucham,jakie pomysły?-krzyknął
Już go miałam uderzyć jednak chłopak złapał moją rękę-Nie licz na to,że będziemy szczęśliwą parką-syknęłam-Musisz się jeszcze trochę wysilić.
-Czyli twierdzisz ,ze mam szanse?-powiedział z lekką ironią w głosie.
-Przecież jestem suką,pasuje do takiego dupka jak ty-wzruszyłam ramionami zabijając go wzrokiem.
Chłopak parsknął i podszedł bliżej.Znowu chciał mnie pocałować jednak ja szybko go ominęłam i wybiegłam z jego mieszkania.
To jakaś paranoja...

Poprzedniego wieczoru
Usłyszałem dzwonek do drzwi.Z niechęcią podniosłem się z kanapy i otworzyłem je.Moim oczom ukazał się pijana w pień (t.i).Przyglądała mi się bacznie z uśmiechem na twarzy.
-Czego chcesz?-mruknąłem rozbawiony faktem,że dziewczyna jest aż tak poruszona tym ,że nie mam na sobie koszulki.
-Przyszłam cię odwiedzić-posłała mi zawadiacki uśmiech.Zachwiała się i gdyby szybko nie złapała framugi drzwi runęła by na podłogę.Wybuchła głośnym śmiechem .
-Zamknij się wariatko,jeszcze sąsiadów pobudzisz-syknąłem wprowadzając  ją do środka-Połóż się lepiej spać-powiedziałem ciągnąc ja za rękę do sypialni.
-Mhm...spać...-ponownie się zaśmiała.Pokręciłem głową z rozbawieniem.Pijana była zupełnie inna.Była dokładnie taka jak ja...
Poprawiłem poduszki na łóżku i kazałem się jej położyć.Ta jednak przyległa do moich pleców chichocząc.
-Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia a ty każesz mi spać?-spojrzała na mnie znacząco-No dalej Joe...-mruknęła mi do ucha.
Zrezygnowany usiadłem na łóżku -To co niby chcesz robić?
-Na początek muszę pozbyć się tych niewygodnych ubrań...-oznajmiła chwiejąc się i nieudolnie próbując rozpiąć swoją sukienkę.Szczerze wyglądało to przekomicznie.
Po kilku nieudanych próbach jej sukienka w końcu opadła podłogę.Dziewczyna został w samej bieliźnie.
Starając się na nią nie patrzeć szybko zarzuciłem na nią jedną z moich koszulek.Ta spojrzała na mnie ze zdziwieniem i ...żalem?
Parsknąłem po czym ponownie usiadłem na łóżku.
-No co ty Joe ,zgrywasz dziś niedostępnego?-rozpuściła swojego już i tak rozwalonego koka ,po czym okrakiem usiadła na moich kolanach.Spojrzała mi w oczy po czym przysunęła twarz do mojej-Wiem,że mnie kochasz ByungHun,mnie nie oszukasz-szepnęła-Ja ciebie też kocham...to przeznaczanie,nie uciekniesz od tego...-złożyła pocałunek na mojej szyi.
Pokiwałem przecząco głową-Mówisz tak bo jesteś pijana....i napalona-w moim głosie można było wyczuć żal.
-Chyba wiem co mówię.Na prawdę cię kocham...-wplotła pace w moje włosy-Wiem,że mnie pragniesz...-nie czekając dłużej delikatnie musnęła moje wargi.Odsunęła twarz od mojej i spojrzała na mnie jak by chciała zobaczyć moją reakcję.Ja tylko przyciągnąłem ja mocniej do siebie i pocałowałem namiętnie.
Cały czas powtarzałem sobie w myślach,że wszystko to co mówiła było kłamstwem.Ona wcale mnie nie kocha...tylko ja głupi darze ją nieodwzajemnionym uczuciem.Jednak czekałem już zbyt długo...podobała mi się od kiedy ją poznałem,ale przecież nie mogłem odbić dziewczyny swojemu najlepszemu przyjacielowi.Obiecałem wiec sobie,że ją znienawidzę.Jednak z dnia na dzień darzyłem ją coraz większym czuciem.Po śmierci ChangJo...wszystko było inaczej.Przecież już nie miała chłopaka,a ja jako jedyny tak na prawdę rozumiałem jej ból.Nie potrafiłem jednak pokazać jej swojego współczucia i zrozumienia,tylko jeszcze bardziej okazywałem jej swoją nieudolną nienawiść.
Chciałem oderwać się od jej słodkich ust jednak nie potrafiłem.Tak długo czekałem na tę chwilę.W końcu złapałem ją z całej siły za nadgarstki i odsunąłem się do niej.Na jej twarzy pojawił się grymas bólu.Dopiero po chwili poluźniłem uścisk.
-Daj spokój -mruknęła-wiem,że tego chcesz..-rzuciła mi znaczące spojrzenie.
-Co by powiedział ChangJo na to,że przespałem się z jego dziewczyną,huh?
-Już się nie dowiemy...
Spojrzałem na nią z wyrzutem i zepchnąłem ją z moich kolan.
-No co,ostatnio sam tak powiedziałeś-mruknęła obrażona.
Zalała mnie fala smutku.Teraz już wiedziałem co czuje ta dziewczyna.Nie dość,że jej ukochany zginął w cholernym wypadku to jeszcze ja cały czas ją pogrążałem i przypominałem o tym-Powinnaś iść już spać.
-Ale...-przerwała gdy rzuciłem jej oschłe spojrzenie.Bez słowa wgramoliła się na łóżko i odwróciła do mnie tyłem-Będziesz tego żałował-mruknęła cicho.
-Pewnie masz racje -rzuciłem wychodząc z pokoju.

Miesiąc później
-Hej skarbie-Jess przywitała mnie przed wejściem do dyskoteki.Jej ubranie jaki i makijaż jak zwykle były wyzywające co kontrastowało  z jej uroczą i niewinną twarzą dziecka-Cieszę się,że jednak przyszłaś-Posłałam jej wymuszony uśmiech i odwróciłam się gdy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu.
-Hej,pamiętasz mnie jeszcze?-ujrzałam twarz YongGuk'a,mojego starego przyjaciela.Wcale  się nie zmienił...no może trochę wyprzystojniał.
-No pewnie-zaśmiałam się przytulając chłopaka-Aigoo...minęły wieki,co?
-Hm..-odwzajemnił uścisk-Trzymasz się jakoś po....
-Proszę-przerwałam mu-Nie gadajmy o tym-spuściłam głowę.
-Jasne-posłał mi czułe spojrzenie-Wybacz-przez chwilę panowała cisza.Zdałam sobie sprawę ,że nadal jestem w ramionach chłopaka.Szybko odsunęłam się od niego.Oboje wybuchnęliśmy śmiechem-To co,wchodzimy?
-Jeszcze na kogoś czekamy...-Jess zaczęła nerwowo obracać kosmyk włosów w palcach.
-Na kogo?-spytałam zdziwiona.Zanim jednak dziewczyna zdążyła opowiedzieć moim oczom ukazał się Joe.
-Na...niego-powiedziała zmieszana Jess-No..to chodźmy-klasnęła w dłonie i szybkim krokiem podeszła do wejścia.
-Nie tak szybko-złapałam ja za ramie i odciągnęłam na bok-Czemu go tu zaprosiłaś?
-Sama nie wiem-wzruszyła ramionami-Chciałam żebyście pogadali i w wszystko sobie wyjaśnili...
-Czyli to cholerna randka w ciemno?-parsknęłam-Jess wiesz,że cię lubię ale do cholery,nie mieszaj się w moje sprawy!
-Wiem,wiem..przepraszam-westchnęła-ale teraz już go nie wyproszę...
Spojrzałam na nią spod byka.Była zdenerwowana i nie wiedziała co z robić-Dobra,Jess...powiem tylko,że jak mu dam w twarz,to nie miej do mnie pretensji-Dziewczyna powoli podniosła głowę ,po czym uśmiechnęła się z ulgą-A teraz chodźmy,szkoda czasu.
**
Nie minęły nawet 2 godziny a cała moja ekipa była już pijana.Ja jako jedyna byłam trzeźwa i przyznam,że miałam z  nich niezłą polewkę.
Siedziałam sama przy barze obserwując co się dzieje na parkiecie.
Nagle ktoś ziajał miejsce obok mnie.Był to Joe-Co tak sama tu siedzisz-chłopak był w wyśmienitym humorze-Nie brakuje ci towarzystwa?
Wzruszyłam ramionami-Dobrze mi tu-rzuciłam mu ukradkowe spojrzenie.
Nie wyglądał na pijanego ,ale...gdyby bł trzeźwy to by tu nie podszedł.Tak,na pewno był już wstawiony.
-Zatańczymy?-nie czekając na odpowiedź złapał i pociągnął mnie za rękę w stronę parkietu.Nie stawiałam oporu,w końcu jutro chłopak i tak nic nie będzie pamiętał.Akurat zaczęła się wolniejsza piosenka.Na twarzy Joe'go pojawił się przelotny uśmiech.Przyciągnął mnie mocno do siebie i oparł brodę na mojej głowie-Nadal mnie nienawidzisz?
Przez chwilę milczałam.Sama nie wiedziałam co powiedzieć-A co?Już nie chcesz mnie mieć za wroga?
-Nie,wole cie mieć jako dziewczynę-spojrzał mi w oczy.
Parsknęłam-Uważasz, że to takie łatwe?
-Mhm-Joe kiwnął głową po czym uśmiechnął się przelotnie.Oboje milczeliśmy bujając się w rytm muzyki.Cały czas czułam wzrok ByungHun'a na sobie.Jestem ciekawa co planuje ale... mam totalny mętlik w głowie.Chłopak,którego nienawidziłam od ponad roku,nagle przychodzi i mówi,że chce być ze mną... to jeszcze może jakoś da się zrozumieć.Martwi mnie to,że nie miałbym większego problemu by się na to zgodzić.Ale to zupełnie nie w moim stylu!Przecież zawsze unikałam go jak ognia,a teraz miałabym być z nim w związku?
Usłyszałam refren mojej ulubionej piosenki-"I wanna Love".Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Wiedziałem,że ją lubisz...
-Słucham?-spojrzałam na niego zdziwiona.
ByungHun parsknął-Codziennie słyszę ją zza ściany...-odgarnął kosmyk z mojego czoła
Zaśmiałam się nerwowo.Był zupełnie inny niż wcześniej.Tego wieczoru nawet nie widział u niego tego aroganckiego uśmiechu...to było bardzo dziwne.
-Kocham cie-powiedział patrząc mi w oczy.
-Nie za dużo drinków dziś wypiłeś?-parsknęłam przewracając oczami.
-Co?-uniósł brew-wypiłem tylko jedno piwo...a ty..-chłopak wybuchnął śmiechem-Ty myślałaś,że jestem pijany,tak?
-Spuściłam wzrok-No...c-chyba ta-nie mogłam się powstrzymać i walnęłam chłopaka w ramię-Czyli robisz sobie ze mnie jaja tak?
-Jesteś tępa-mruknął obejmując mnie w pasie.Gwałtownie odkręciłam głowę,by uniknąć jego wzroku .Przecież równie dobrze mogłabym mu dać teraz w twarz czy kopnąć tam gdzie trzeba,ale...nie chcę.Sama nie wiem czego chcę,nie mogę zebrać myśli.
Joe uporczywie zbliżał swoją twarz do mojej z triumfalnym uśmiechem.Oparłam ręce na jego piersi nieudolnie odpychając go od siebie,ten jednak bez problemu zbliżył się jeszcze bardziej.
-Myślisz,że te chude rączki mnie powstrzymają?-mruknął całując mnie w szyję.
Westchnęłam głęboko.Mimo wszystko nie mogłam się zmusić do tego by go odepchnąć. ByungHun spojrzał mi w oczy po czym pocałował.
Nic nie zrobiłam.Stałam w bezruchu czekając co będzie dalej.Po prostu...
Dam mu szansę.
**
Postanowiłam,że wrócę do domu wcześniej.Byłam strasznie zmęczona po tej całej imprezie... ByungHun i reszta jeszcze zostali się bawić,ale chłopak obiecał,że niedługo mnie odwiedzi...taa już sobie narobił nadziei.Ale niech robi co chce,może mu się uda.W sumie to sama jestem ciekawa co będzie dalej.
Zrezygnowana opadłam na łóżko i po chwili zasnęłam.

Usłyszałam dzwonek telefonu.Zaspana wymacałam go ręką i odebrałam-Halo?-ziewnęłam do słuchawki-SŁUCHAM?!Ale...D-dobrze zaraz będę.
W ekspresowym tempie ubrałam się i wybiegłam z domu.
Nie proszę tylko nie to...nie chcę tego przezywać kolejny raz..
Mój kolejny chłopak nie może umrzeć po cholernym wypadku!
Nie mogę uwierzyć w to,że jechał po pijaku po tym jak ChangJo zginął właśnie w taki sposób!
Biegłam ile sił w nogach nie zważając na łzy.Szpital był prawie na drugim końcu miasta ale nie miałam czasu by czekać na taksówkę czy autobus.Nie myślałam o tym.Modliłam się tylko w myślach o życie dla ByungHun.
O dziwo po jakiś 20 minutach byłam nie miejscu.Zdyszana i spocona wbiegłam na piętro i rozjerzałam się nerwowo dookoła.Zobaczyłam Jess i YongGuka-Gdzie on jest?
Chłopak wskazał palcem sąsiedni drzwi.Bez słowa wbiegłam do środka i wpadłam na lekarza-Doktorze co z nim...?
Mężczyzna pokiwał głową i poklepał mnie po ramieniu -Przykro mi .

Krople deszczu mieszały się z moimi łzami.Nie zważałam na rozmyty makijaż ,poszargane włosy czy innych ludzi ,którzy płakali nad grobem ByungHun'a.Po prostu tam stałam.Nie myślałam o niczym,nic nie mówiłam,jedynie oddychałam mrugając od czasu do czasu.I tak przez kilka godzin ,nawet gdy pozostali już się rozeszli a ja znowu zostałam sama na cmentarzu.
-(t.i)?-YongGuk złapał mnie za ramię-Jest zimno,przeziębisz się...
-Zostaw mnie samą-wyszeptałam ledwie słyszalnie.
Chłopak nie widział sensu by dalej prowadzić tę rozmowę.Zdjął swoją marynarkę i zarzucił na moje zmarznięte ramiona-Czekam w samochodzie.
-Nie musisz.Wracam już do domu-rzuciłam mu puste spojrzenie.
Ten w odpowiedzi kiwnął głowa-Odwiozę cię do domu...
-Nie.Chcę być sama,proszę...
-Na pewno?-spytał niepewnie.Kiwnęłam głowa i poszłam w stronę żelaznej bramy.
Szłam tak uparcie do celu mojej wędrówki.Deszcz już przestał padać a na niebie pojawiły się pierwsze promienie słońca.Nie zwalniając kroku spojrzałam w górę i przysłoniłam ręką oczy by schronić je od słońca.
Po kilku minutach nieustannego marszu w końcu dotarłam do celu.
Poczułam lekki podmuch wiatru na twarzy i podeszłam bliżej barierki.Uśmiechnęłam się sama do siebie...dookoła jest zupełni pusto... może i lepiej...nikt nie będzie mi przeszkadzał .Ostrożnie przerzuciłam nogi przez szklaną barierę i spojrzałam w dół.Było na prawdę wysoko.Przełknęłam nerwowo ślinę i westchnęłam .Nie..nie będę taka jak oni i chociaż się pożegnam.
Wyjęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do Jess...nie odebrała.
Następnie wykręciłam do YongGuka.PO kilku sygnałach usłyszałam głos w słuchawce.
-Hej (T.i) wszystko gra?
-Oh...tak YongGuk....t-teraz jestem na prawdę szczęśliwa-nie kłamałam, czułam się na prawdę wspaniale-Myślisz,że woda jest teraz ciepła?
-Co..(t.i) o czym ty...(t.i) czekaj!Nie,nie rób tego-wrzeszczał do słuchawki-Błagam cie (t.i) nie bądź głupia...
Zaśmiałam się sama do siebie-Żegnaj YongGuk,i przepraszam-rozłączyłam się rzucając telefon w dół .Już po chwili odepchnęłam się barierki i ...






Gwałtownie usiadłam na łóżku.Byłam cała spocona i zdyszana. ByungHun spojrzał na mnie zaspanymi oczami-Co jest?-
ByungHun...ty żyjesz!-przytuliłam się do niego.
-Na razie jeszcze tak,nie wiem jak będzie rano...trochę popiłem-zaśmiał się-Nie słyszałaś jak wchodziłem jakieś 20 minut temu.
Kiwnęłam przecząco głową rozmasowując ręką czoło.W moich oczach zebrały się łzy....czyli wszystko to co działo się po Imprezie było tylko koszmarem....
Wybuchłam głośnym płaczem.Joe nie wiedział co się dzieje-Ej...no...weź nie płacz...co jest?Coś ci się przyśniło-kiwnęłam głową.Chłopak spojrzał na mnie czule-Spokojnie,to tylko zły sen-gładził moje policzki-Jestem przy tobie...
-I zawsze będziesz.
-Chłopak zaśmiał się-Jeśli tylko chcesz-przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło.
-Obiecujesz?
-Jeśli tego właśnie chcesz.Ale pamiętaj,że za obietnice płaci się życiem-spojrzałam na niego z wyrzutem.Joe tylko wzruszył ramionami -A więc jak?
Przez chwilę milczałam.To tylko dziecinne "obiecanki" z drugiej jednak...
-Obiecaj.
-Obiecuję-skrzyżowaliśmy małe palce po czym oboje położyliśmy się.Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę jednak po krótkim czasie zasnęłam w ramionach chłopaka.

8 komentarzy:

  1. Genialny pomysł! Czytało się świetnie! Tylko na samym początku pisałaś bardzo nierozbudowanymi, prostymi zdaniami co trochę przeszkadzało.. ale za to piszesz świetne dialogi ^^
    Radziłabym Ci popracować nad estetyką tekstu.. chodzi mi o umiejscowienie przecinków, spacje i pisanie dialogów bo przez to ma się trudności w czytaniu tekstu.
    Od teraz będę śledziła bloga i kolejne wpisy ^^
    Fighting!

    Zapraszam do mnie:
    http://cnbluestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwww... Jest boski. Masz wielki talent. Jesteś zajebista :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry, ale się trochę pogubiłam. To Changjo zginął czy Chunji? A tak w drodze jasności, Prawdziwe imię L.Joe to ByungHUN, a nie ByunHYUN. Czasami jak są dialogi to nie robisz spacji i robi mi się mętlik w głowie podczas czytania. Ogólnie scenariusz bardzo mi się podobał i jestem Ci wdzięczna za napisanie go.

    Weny i hwaiting

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzi sie cieszę ,zę ten komentarz napisałaś bo obawiałam sie błędów ;/Będę szczera nie jestem wielką fanką Teen Top,lbo inaczej-Po porstu ich znam ich jedna piosenkę a o członkach zepsołu nie ma pojęcia,więc jedynym moim pomocnikiem był wujek Google.Zaraz wrpowadze wszystkie poprawki i przepraszma za te zawirowania;-; Może poprosze cię o przeczytanie tegojeszcze raz po poprawkach i będzie wszystko jasne hm?

      Usuń
  4. Chyba najlepsze FF jakie na razie mi wpadły w rączki. Dobrze się czyta, dialogi są naturalne, dobry pomysł. Czekam na wiecej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej jak miło !Dziękuję i bardzo się cieszę,że się podoba !:)

      Usuń
  5. Powiem Ci tak... To jest piękne najlepsze ff, czytam to już z nie wiadomo któryś raz.... Jak to pierwszy raz czytałam to płakałam... Liczę weny ... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń